Dlaczego nie korzystam z Microsoft Word

Czy naprawdę potrzebujemy programu Microsoft Word? W dobie Google Drive i wielu innych narzędzi, wcale nie musimy korzystać z tego płatnego programu. Sprawdziliśmyjakie rozwiązania z powodzeniem mogą nam zastąpić edytor dokumentów tekstowych od Microsoftu. I dlaczego warto go porzucić.

Dziś większość niezbędnych do pisania aplikacji zapisuje swoje dane w chmurze, a w dodatku nie wymaga instalacji. Takie usługi jak Google Drive, Evernote, czy WordPress pozwalają zapomnieć o popularnym Wordzie. Word przestaje być już dziś potrzebny nawet wtedy, gdy musimy tworzyć zaawansowane dokumenty i śledzić zmiany. Jesteśmy w stanie wykonać te czynności w innych aplikacjach.

Co więcej, niektóre zadania są wykonywane lepiej przez alternatywne rozwiązania. W przypadku niektórych języków poprawa błędów jest skuteczniejsza przy użyciu, np. Google Drive. To dlatego, że pakiet biurowy Google korzysta z sieciowych zasobów i uczy się na przykładzie milionów stron internetowych.

Word się zestarzał. Najnowsze zmiany, niedawno implementowane, zostały wprowadzone za późno. Wyraźnie widać stagnację, która sprawia, że coraz więcej osób przesiada się na inne oprogramowanie.

Google Trends

Na podstawie danych z Google Trends możemy zaobserwować wzrost popularności Google Drive w porównaniu do Microsoft Word

Word jest zbyt wierny swoim korzeniom

Z programu Word korzystałem od 1994 roku. Word w wersji 6.0 był prostym i szybkim narzędziem posiadającym zaledwie dwa przyciski i pasek menu. To był doskonały edytor tekstu dla wszystkich tych, którzy szukali prostoty, w pełni kompatybilny z resztą narzędzi systemu Windows.

Microsoft Word 6.0

Dziesięć lat później Word wciąż jest bardzo podobny do swojego pierwowzoru. Wersja dostępna wraz z pakietem Office 2003 wprowadziła co prawda liczne zmiany, jak na przykład kolorowe notatki, wciąż jednak był to bardzo klasyczny edytor tekstu. Jego największym plusem był brak denerwującego, animowanego asystenta – Spinacza. Jego postać pamięta zapewne każdy, kto korzystał z programu Word 97. Na szczęście od wersji Word 2003, asystent ten został domyślnie wyłączony.

Microsoft Word 2003Rewolucją w edytorze Word i całym pakiecie Office była wersja 2007. Wtedy pojawiły się wstążki. W ten sposób wyciągnięto na wierzch wiele możliwości, ale ograniczono dostępną przestrzeń. Później wprowadzono wersję 2010, która była udoskonaleniem wcześniejszej. Użytkownik jednak mógł czuć się przytłoczony nadmiarem funkcji, zamiast skupiać się na tekście. Wraz z Word 2013, dostępnym w ramach pakietu Office 365, znów nasz dokument został postawiony na pierwszym miejscu.

Porównanie wersji Word z 1991 i 2013 roku: Znów liczy się tekst

Google Drive i Evernote są prostsze i lepiej połączone

Word 2013 to najlepsze, co mogło przytrafić się temu pakietowi biurowemu w ostatnich latach. Wydaje się jednak, że zmiany te pojawiły się zbyt późno. Tradycyjne aplikacje komputerowe zostały wyparte przez rozwiązania oparte o chmurę, przeglądarkę i urządzenia mobilne. Google Drive oraz Evernote pozwoliły na edycję tekstów wszędzie, od przeglądarki do telefonów komórkowych i tabletów.

Evernote

W obu przypadkach mamy do czynienia z niezwykle minimalistycznymi i prostymi programami. Co najważniejsze, synchronizują się one z chmurą, dzięki czemu w łatwy sposób możemy współpracować z innymi osobami, czy odczytywać i edytować dane na wielu urządzeniach. W dodatku zostało zmniejszone ryzyko utraty danych. Również dzięki tym aplikacjom nie musimy już przesyłać sobie danych między komputerami za pomocą e-maili czy przenosić je na dyskach USB.

Dropbox w Word

Aby dodać Dropboxa do Worda 2013 trzeba korzystać z dodatkowych trików.

Bardzo dużą zaletą tych nowych usług jest wolność. W przeciwieństwie do Microsoft Word zarówno Evernote, jak i Google Drive dostępne są na Linuxa oraz systemy mobilne Android oraz iOS. Oficjalny Word jest dziś dostępny w bardzo ograniczonej wersji na iPhone i wymaga do tego abonamentu.

Kryzys dotknął cały pakiet Office

Microsoft płaci wysoką cenę za swoją powolną reakcję na zmiany i traci powoli na własnym rynku. Symptomem tej sytuacji jest również malejące zainteresowanie pakietem biurowym Microsoftu. Padają słowa o straconej dekadzie. Teraz twórcy Worda muszą się zastanowić, czy nie warto zaoferować użytkownikom swojego czołowego produktu w wersji darmowej.

Word online

Word Web App to interfejs Word 2013 w przeglądarce

Nawet jeżeli Word byłby darmowy, to czy oznacza to, że użytkownicy będą go wybierać? Obecnie ludzie nie rezygnują z Worda na rzecz darmowego LibreOffice, ale właśnie na rzecz Google Drive, czy Evernote.

Cały pakiet Office ma dziś problemy. Podstawowym problemem jest fakt, że dziś głównym obszerem tworzenia dokumentów jest przeglądarka, a nie klasyczne aplikacje desktopowe. Dlatego też, Word w wersji dla internetu, nie może być klonem wersji komputerowej. Musi być tworzony z myślą o przeglądarce.

Co sądzicie o przyszłości Microsoft Word? Korzystacie z pakietu Office?

Powiązane artykuły:

Powiązane programy:

Wczytywanie komentarzy